Po alkoholu za kierownicą. Czym może grozić jazda pod wpływem?

– Nawet przy niewielkiej ilości alkoholu zaczynamy reagować w inny sposób. I to nie tylko tuż po wypiciu, ale także następnego dnia po suto zakrapianej imprezie. Nawet jeśli alkomat pokazuje 0,0, często nadal nie nadajemy się do prowadzenia samochodu – mówi kom. Robert Opas z Komendy Głównej Policji.

Dlaczego wsiadanie po alkoholu za kierownicę jest niebezpieczne?

Wystarczy popatrzeć na statystyki – nietrzeźwych kierowców jest wciąż niestety bardzo dużo. A wypadki, które oni powodują, są najbardziej tragiczne w skutkach. Często mamy do czynienia nie z jedną ofiarą śmiertelną, ale ze znacznie większą liczbą. Po alkoholu czy innych używkach zmienia się stan psychofizyczny – każdy, kto zajmuje się badaniem wpływu alkoholu na organizm, powie, że nawet przy niewielkiej jego ilości zaczynamy reagować w inny sposób. I to nie tylko tuż po wypiciu alkoholu, ale także następnego dnia po suto zakrapianej imprezie. Nawet jeśli alkomat pokazuje 0,0, często nadal nie nadajemy się do prowadzenia samochodu. Za kierownicę trzeba wsiadać wypoczętym. Każdy, kto założył kiedyś alkogogle, symulujące stan nietrzeźwości, jest w stanie zobaczyć, jak używki działają na organizm. Zarówno alkohol, jak i leki psychotropowe, narkotyki, dopalacze. Na szczęście na drodze jest mniej nietrzeźwych kierowców niż tych wypoczętych i jadących prawidłowo. Ale skala problemu wciąż jest duża – szczególnie jeśli chodzi o liczbę tragicznych wypadków.

O jakiej skali mówimy? Liczba zatrzymanych kierowców pod wpływem się zwiększa?

Niestety, po latach spadków, kiedy nietrzeźwych było coraz mniej, w tym roku znowu mamy wzrost o kilka punktów procentowych. Przez siedem miesięcy pracy policji zatrzymaliśmy 65 280 nietrzeźwych kierujących. W zeszłym roku była to liczba o 5000 mniejsza. To znaczy, że zanotowaliśmy siedmioprocentowy wzrost. W wakacje zawsze jest podobnie, ale ogólna roczna statystyka nie jest obecnie optymistyczna. Wiele osób wciąż nieodpowiedzialnie prowadzi samochód pod wpływem, nie reaguje na policyjne apele. W wakacje dziennie zatrzymujemy średnio ok. 250 osób na podwójnym gazie. Są dni, gdy ta liczba sięga 400. Mamy bardzo dużo kontroli – szybkich, bo posiadamy nowoczesny sprzęt, który w kilka sekund bada kierującego. Ale niestety, jak widać, nie wszystkich kontrole powstrzymują przed wsiadaniem do auta pod wpływem. Ludzie liczą na to, że „się uda”. A przecież nie chodzi o to, żeby się udało, ale żebyśmy wszyscy dojechali szczęśliwie do domu. Szczególnie ci, którzy są trzeźwi i odpowiedzialni na drodze.

W rozmowach o tym, po jakiej ilości alkoholu możemy prowadzić samochód, pojawia się często przykład małego piwa. Czy rzeczywiście to małe piwo jest dla nas bezpieczne? A może ono też zaburza naszą percepcję?

Zawartość alkoholu jest niedozwolona, kiedy mamy więcej niż 0,2 promila. Czy małe piwo się w tym mieści? Niestety jest to sprawa indywidualna, co wbrew pozorom nie wynika z budowy ciała. Wcale nie jest tak, że jeśli ktoś waży 120 kg, to może sobie wypić małe piwo i jechać. Nie. Są badania, które wskazują, że już przy jednym punkciku – czyli przy dozwolonej wartości 0,1 promila – czujemy się inaczej. Są kraje, w których próg jest zerowy. U nas przepisy pozwalają na tę minimalną ilość. Trudno jednak powiedzieć na pewno, ile to jest alkoholu. Ja bardziej niż w stronę małego piwa skłaniałbym się do cukierka z likierem. A już na pewno odradzam jazdę po całodziennej imprezie. Odpowiadając na pani pytanie: najlepiej nie pić żadnego alkoholu przed drogą, bo na każdego działa on inaczej i nawet najmniejsza ilość może zaburzać percepcję. A trzymając się przepisów, starajmy się chociaż zmieścić w limicie 0,2 promila. 

Jak możemy sprawdzić, czy już możemy jechać? Można zaufać swojej intuicji czy lepiej podjechać taksówką na komisariat i się przebadać?

Powiedziała pani ważną rzecz: podjechać taksówką. Zdarzało się nam, kiedy jeszcze pracowałem w wydziale ruchu drogowego, że ktoś przyjeżdżał własnym samochodem na badanie alkomatem. Można się śmiać, ale mnie do śmiechu nie było. Jeśli badanie wykaże, że kierowca jest pod wpływem, czekają go takie same konsekwencje jak w przypadku, gdybyśmy go zatrzymali na drodze i przebadali. Jeżeli musimy ruszyć w trasę, a wcześniej piliśmy alkohol, lepiej przejść się na komisariat. Na większości komend można znaleźć „żółte świeczki”, jak nazywają to kierowcy – czyli AlcoBlow, profesjonalne i dokładne narzędzie, które precyzyjnie pokaże, czy dana osoba jest pod wpływem, czy nie, i określi liczbę promili w wydychanym powietrzu. Może na najmniejszych komendach nie ma podobnego sprzętu, ale to się zdarza coraz rzadziej. Badanie jest oczywiście bezpłatne. Tylko pamiętajmy, że komenda nie jest miejscem, w którym możemy sprawdzać swoje rekordy. AlcoBlow są przeznaczone dla odpowiedzialnych kierowców. 

A czy alkomaty, które możemy kupić na stacji benzynowej, nie zdają egzaminu? Są jednorazowe, barwią się na określony kolor, jeśli kierowca ma mniej niż 0,2 promila. 

Takie gadżety można sobie co najwyżej zabrać na imprezę, do zabawy. Miarodajne wyniki dają jedynie profesjonalne, drogie urządzenia. Nie tylko policyjne – są firmy, które produkują dobre alkomaty albo nimi dysponują. Jednorazówki do dobrych na pewno nie należą.

Co możemy zrobić, jeśli widzimy, że ktoś pod wpływem wsiada za kółko? Albo jeśli widzimy podejrzanie jadący pojazd?

Przede wszystkim trzeba mierzyć zamiary według sił. Jeżeli jest to osoba nam nieznana, może się okazać znacznie silniejsza i zrobić nam krzywdę, kiedy będziemy próbowali ją powstrzymać przed prowadzeniem samochodu. Jeżeli jesteśmy pewni, że możemy pomóc, starajmy się rozmawiać, odwodzić od pomysłu jazdy. Najważniejsze jest niedawanie przyzwolenia na prowadzenie po alkoholu. Często mamy takie sytuacje, że zatrzymujemy nietrzeźwego kierowcę, a obok siedzi trzeźwa żona, która ma prawo jazdy i mogłaby bez problemu prowadzić. Zdecydowanie najlepszym rozwiązaniem jest telefon na policję. Nie bójmy się korzystać z numeru 112. Policjanci są przeszkoleni, lepiej sobie poradzą z powstrzymaniem kierowcy przed jazdą na podwójnym gazie. 

Mówimy cały czas o alkoholu, który dość łatwo wykryć nawet w bardzo szybkim badaniu. A co z narkotykami czy dopalaczami?

Nie jest tak łatwo jak z alkoholem. Policja dysponuje testami narkotykowymi, które wykrywają różne substancje. Jednak wynik pozytywny, czyli wykrycie chociażby opiatów, wymaga specjalistycznych badań. Wszystkie czynności wobec kierowcy pod wpływem narkotyków są więc dłuższe, trudniejsze, bardziej wymagające. Ale warto pamiętać, że tak samo niebezpieczne jak jazda po narkotykach jest prowadzenie pojazdu pod wpływem leków psychotropowych. Trzeba zwracać uwagę na ulotkę leku, który przyjmujemy – tam jest informacja, czy to wpłynie na naszą percepcję podczas jazdy, czy nie. Czasami niestety zdarzają się też kierowcy, którzy mają w organizmie kumulację – leki albo narkotyki, a dodatkowo alkohol. A stąd już naprawdę bardzo bliska droga do nieszczęścia. 

Jak może zostać ukarany taki kierowca?

Największą karą może być uczestniczenie w wypadku, który jest traumą na całe życie. Ale jeśli zatrzymamy nietrzeźwego kierowcę, może on dostać grzywnę, zabierane jest mu prawo jazdy, a sąd może orzec zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych przez okres od pół roku do 3 lat. Jeśli mowa o stanie nietrzeźwości, czyli gdy przekraczamy pół promila, odpowiedzialność jest z art. 178 Kodeksu karnego. W podstawowej formie musimy się liczyć z karą ograniczenia lub pozbawienia wolności do 2 lat. Ale ponadto może zostać orzeczony zakaz prowadzenia pojazdów aż do lat 10. A jeśli w wypadku mamy ofiary lub rannych, sąd może dożywotnio zakazać prowadzenia. Kary są wysokie, ale jak powiedziałem, najgorszą karą jest trauma. Kierowcy sobie nie wyobrażają, jakim są niebezpieczeństwem, jadąc na podwójnym gazie. Myślę, że jeden dzień spędzony w pracy z pogotowiem wypadkowym policji nauczyłby takie osoby najwięcej.

Wobec rowerzystów pod wpływem alkoholu prawo przewiduje takie same kary? W końcu też stanowią zagrożenie na drodze. 

Jeżeli chodzi o rowerzystów, prawo traktuje jazdę w stanie nietrzeźwości jako wykroczenie. Można otrzymać za to karę grzywny w wysokości do 500 zł. Ale to nie koniec, bo jeśli taki rowerzysta spowodował zagrożenie na drodze, sprawę można skierować do sądu. Wtedy konsekwencje bywają bardziej dotkliwe – również można dostać zakaz prowadzenia pojazdów. Tak jak pani powiedziała, rower może spowodować poważne szkody. Wjechać niespodziewanie na jezdnię, zderzyć się z innym rowerem albo z pieszym. To wszystko może się zakończyć obrażeniami.

Co robi policja, żeby przeciwdziałać coraz większej liczbie kierowców pod wpływem?

Oczywiście realizujemy programy kontroli na drogach. Te policyjne tabelki, ta statystyka są dla nas przydatne. Trzeba jednak zwrócić jeszcze uwagę na to, że mamy dziś nie tylko więcej nietrzeźwych kierowców, ale też więcej kierowców znacząco przekraczających prędkość. Dlatego kluczowe w tegorocznych działaniach jest powołanie grup Speed w całej Polsce, które mają po pierwsze zatrzymywać jadących za szybko, a po drugie – podczas swoich działań zwracać uwagę na ewentualność nietrzeźwości. Zresztą, jak już powiedziałem, mamy urządzenia, które potrafią w kilka sekund określić, czy ktoś może jechać, czy nie. Staramy się wyposażyć w dobry sprzęt wszystkie jednostki ruchu drogowego, ale nie tylko – także policjantów prewencji. Mam nadzieję, że to przyniesie skutek i kierowcy będą bardziej uważni. Dlatego proszę się nie dziwić, jeśli przy każdej kontroli policjant będzie prosił o dmuchnięcie w AlcoBlow. Im więcej kontroli, im więcej wyposażonych zespołów, tym bezpieczniejsze będą nasze drogi.